Zanim Sieradz polubił posty, kochał druk!
Nie każdy sieradzanin o tym wie, ale nasze miasto miało swoje wielkie dni… na papierze! I to dosłownie. Historia drukarstwa w Sieradzu to prawdziwy rollercoaster – od małych literek po wielkie etykiety znane w całej Polsce!
📍 Wszystko zaczęło się w XIX wieku, kiedy właściciele księgarń, jak Wilhelm Rubinstein czy Leopold Kozikowski prowadzili również własne mini-drukarnie. Drukowali zaproszenia, rachunki, afisze. Było skromnie, ale z zapałem.
💥 Przełom? Rok 1919. Ks. Aleksander Brzeziński otwiera „Ziemię Sieradzką” – nie tylko drukarnię, ale prawdziwe centrum rzemiosła: introligatornia, stolarnia, malarnia, a nawet… produkcja instrumentów muzycznych! Tu powstawał słynny tygodnik „Ziemia Sieradzka” i jego regionalne mutacje – jak „Głos Ziemi Łaskiej” czy „Głos Ziemi Wieluńskiej”. To było nasze lokalne wydawnictwo z duszą.
📚 Nawet niemiecka okupacja nie wygasiła całkiem tej energii – maszyny przetrwały, a zaraz po wojnie Sieradz znowu zaczął drukować. Już w 1945 roku ruszyły pierwsze druki powojenne: zeszyty, ogłoszenia, rachunki, druki dla szkół i urzędów.
🏭 W 1948 roku nastąpiło coś wielkiego: drukarnia przeniosła się do budynku przy ul. 23 Stycznia – pierwotnie wznoszonego przez Niemców jako blok mieszkalny. Tak narodził się prawdziwy poligraficzny gigant. Zakład zatrudniał dziesiątki, a potem ponad 140 osób. Drukowano wszystko: od etykiet, przez plakaty, po ogólnopolskie czasopisma i książki. Dla wielu sieradzan to było serce przemysłowego miasta.
📦 A potem… czas zrobił swoje. Drukarnia, jak wiele zakładów, nie przetrwała nowych realiów. Budynek przy 23 Stycznia, który tętnił hałasem maszyn i zapachem farby drukarskiej… dziś jest blokiem mieszkalnym. A historia – choć zapomniana – wciąż tu jest. Między ścianami, w pamięci ludzi i w drukach, które przetrwały.
📦 A jeśli dziś zamiast literek masz problem z nadmiarem rzeczy – my nie wydrukujemy Ci przestrzeni, ale… damy ją od ręki. Boksy 3 m² i 6 m² czekają!



