Gdzie kat ścinał, a czarownice płonęły – sieradzki adres grozy

Sieradz nie potrzebuje hollywoodzkich horrorów. Wystarczy zejść do piwnicy przy ulicy Ogrodowej… 👀
To tam, przy jednej z dawnych baszt murów miejskich, średniowieczny kat miał swoją siedzibę – i to długo przed tym, zanim XIX-wieczny urzędnik sprowadził fachowca „ze Stargardu”.

🔨 W środku – grube mury z kamienia, kazimierzowska cegła z XIV wieku, dwie długie piwnice i… zeznania, które nie zawsze były dobrowolne.
To właśnie stąd, ulicą Katowską (czyli dzisiejszą Ogrodową), prowadzono skazańców po ostatniej mszy w kolegiacie. Za mury, na szubienicę.

😱 A co tam robiono?
– Przesłuchania, piętnowanie, tortury.
– Egzekucje.
– I pławienie czarownic – czyli wrzucanie do wody, by sprawdzić, czy „zginą” czy… „czarują”.
Katarzyna z Wińczyna nie miała szczęścia. Oskarżona o uroki i konszachty z diabłem – spłonęła na stosie w 1637 roku.
Jakie „dowody”? Ktoś zachorował, kura przestała znosić jajka. Wystarczyło.

🪦 A lista wyroków była dłuższa:
– noszenie ubrań po zmarłych na dżumę (9 kobiet – ścięte),
– homoseksualizm (spalony piekarz Marcin Gołek i jego uczeń),
– dzieciobójstwo, gwałt, „pakty z diabłem” – i nieodpuszczalna wina bycia „inną”.

🧱 Po rozbiorach katownię zasypano. Na jej miejscu powstał dom lekarza powiatowego – ale duch przeszłości nie odpuścił.
W 1873 r. nowy właściciel, dr Raźniewski, odkopał „zamurowany szkielet”.
W 1910 r. jego następca – dr Podciechowski – odebrał sobie życie w budynku, nie mogąc pogodzić się z tragicznym błędem medycznym.
Od tego czasu – mówiło się, że coś straszy

📦 Na szczęście dziś w Sieradzu, mamy inne piwnice. Bez kajdan, bez toporów, bez duchów z przeszłości.
MagazynSieradz.pl to magazyny i kontenery, w których schowasz wszystko – od opon po rowery, od firmowego archiwum po pamiątki rodzinne.
Na sezonowe rzeczy, na przechowanie przy przeprowadzce – i na te „skarby”, które nie mieszczą się w szafie.

💡 Ale jeśli masz wśród nich miotłę, to tylko do zamiatania! 😄

Podobne wpisy